Zakon upadł, gra powstała

2019-11-20 13:59:22 (ost. akt: 2019-11-21 20:40:07)

Gry online

  • Goodgame Empire

    Goodgame Empire

    Goodgame Empire to wyśmienita gra strategiczna przygotowana przez GoodGame Studio. Zbuduj własny zamek, stwórz potężną armię i stocz epicką walkę z innymi graczami na dynamicznej mapie świata. Zmiażdż...

  • Goodgame Big Farm

    Goodgame Big Farm

    Wujek George zostawił Ci swoją farmę, niestety w kiepskim stanie. Używając swoich zdolności biznesowych i pomocy sąsiadów, rodziny i przyjaciół możesz zmienić zapuszczone podwórze w piękną i znów prosperującą...

  • Goodgame Poker

    Goodgame Poker

    Goodgame Poker to zupełnie nowe doświadczenie dla graczy. Goodgame Poker łączy wszystkie strategie, umiejętności i frajdę Texas Hold’em z dopasowanymi awatarami i nowym świeżym współczesnym stylem. Zwiększaj...

  • Shadow Kings - The Dark Ages

    Shadow Kings - The Dark Ages

    Zbuduj własne miasto i dbaj o jego mieszkańców! Rozwijaj gospodarkę, zawieraj traktaty handlowe, szukaj nowych zasobów. Pamiętaj, że rosnąca metropolia to łakomy kąsek dla orków, goblinów i troli – broń...

Star Wars Jedi: Fallen Order

Star Wars Jedi: Fallen Order

Autor zdjęcia: ea.com

Podziel się:

Na Jedi: Fallen Order czekałem z wypiekami na twarzy. Taka choroba fana Gwiezdnych Wojen. Z każdym trailerem byłem coraz bardziej przekonany, że to musi się udać. I chyba się nie zawiodłem. Może poza małymi szczegółami.

Gdy tylko usłyszałem, że EA pracuje nad grą z uniwersum Gwiezdnych Wojen, zacząłem się bać. Fakt — producentem jest Respawn Entertainment, odpowiedzialne za serię Titanfall, która bardzo przypadła mi do gustu, ale mimo wszystko strach pozostał. Okazało się jednak, że Moc jest w tej grze silna.

Umiejscowienie i fabuła

Praktycznie nikt nie wykorzystał w pełni potencjału Star Wars w kwestii gier wideo. I trudno się dziwić, bo świat jest rozległy, a jedni chcieliby gry osadzonej na kilku planetach, inni strategii na całą galaktykę, a jeszcze inni symulatora lotów kosmicznych. Gdy tylko usłyszałem, że Jedi: Fallen Order skupi się na kampanii, nie będzie tam multi i mikrotransakcji powiedziałem sobie: daj szansę tej grze.

Rzecz dzieje się w okresie historycznym między III i IV epizodem filmu. To wielki potencjał, bo w zasadzie nadal (mimo serialu Rebelianci) niewiele wiemy o tych wydarzeniach, a poza tym można było dzięki temu rzucić nowe światło na przyczyny i przebieg Czystki Jedi. Głównym bohaterem jest Cal Kestis, co prawda tylko padawan, ale utalentowany. Ukrywa się na planecie Bracca, gdzie rozbiera stare statki kosmiczne na złom i przy okazji ukrywa się przed Imperium. Oczywiście zaraz po przejęciu naszej kontroli nad jego życiem ujawniamy swoją moc i... ściągamy na siebie Inkwizytorów Imperium (świetne modele postaci). Później trzeba uciekać, znajdujemy załogę — klasyk. Ale historia jest prowadzona w naprawdę ciekawy sposób. Pokuszę się o stwierdzenie, że o wiele mocniej czuć tutaj klimat Star Wars niż w najnowszych odsłonach Disneya.

Cal trafia pod skrzydła Cere — byłej mistrzyni Jedi, która odcięła się od Mocy (świetny mentor dla załamanego przeszłością padawana) oraz Greeza (ależ on wygląda!)- pilota statku „Modliszka”.
Zadanie mamy proste — znaleźć holokron, w którym zapisano lokalizację wszystkich dzieci wrażliwych na Moc. Oczywiście najpierw trzeba wykonać wiele, wiele zadań, żeby w ogóle dostać do niego dostęp. Po piętach depcze nam Inkwizycja, przeszkadzają szturmowcy (trafiają lepiej niż w filmach), łowcy nagród, fauna i flora, która chce nas zjeść oraz zagadki pozostawione przez starożytną cywilizację Zeffo, która jest chyba setną starożytną cywilizacją w historii SW... Całość gry jest jednak dla mnie za krótka, bo to ledwo 20 godzin. A szkoda.

Co dalej z Zakonem?

Podczas eksploracji nawiedzają nas wizje małego Cala szkolącego się pod okiem swojego mistrza Jaro Tapala. To świetne nawiązanie do okresu Wojen Klonów. I tak właśnie jest poprowadzona historia w grze. Mnóstwo odwołań do przeszłości, sześć bardzo dużych planet, fantastyczne przerywniki fimowe. Cały czas zastanawiamy się czy powrót do klasycznego Zakonu Jedi w ogóle ma sens, bo przecież upadł on nie tylko w wyniku Czystki. Zderzymy się z moralnymi dylematami i Ciemną Stroną, czyli czymś, z czym powinien się zmierzyć każdy Jedi. I o to chodziło.

Rozgrywka

Elementy RPG ograniczają się do rozwoju postaci, bo modyfikacje ubioru czy miecza mają charakter czysto wizualny. Z mieczem trochę mnie to dziwi, ale mimo wszystko w drzewku umiejętności można znacznie podnieść jego potencjał bojowy, więc wybaczam. Przeciwnicy są zróżnicowani i ładnie zaprojektowani (na pochwałę zasługuje też projekt stworzeń, z którymi walczymy). Sama walka jest bardzo wymagająca zwłaszcza na najwyższych ustawieniach trudności. W miarę postępów w grze Cal zyskuje naprawdę potężną moc, ale mimo wszystko błędy słono kosztują. Mamy parowanie, uniki, pchnięcie Mocą czy zamrożenie czasu znane z najnowszych odsłon Star Wars od Disneya w wykonaniu Kylo Rena. Niestety dużo do życzenia pozostawia sterowanie, które jest naprawdę kiepskie. Na początku (przed aktualizacją) ubrania przesłaniały korpus postaci, miecz u pasa zachowywał się tak, jakby cały czas była wokół nas wichura, a Cal przelatywał przez niektóre obiekty. Do dziś zdarza się to co prawda sporadycznie, ale jednak zdarza. W związku z tym walkę czasami przegramy przez błędy gry, a nie swoje. Ale nie chcę żeby to brzmiało, jak usprawiedliwienie i przyznaję bez bicia, że niektóre fragmenty (np. powrót przez całą mapę do statku) przechodziłem w dużej mierze na najniższym poziomie trudności. Produkcja przypomina nieco inne gry. Porównanie do Dark Souls tyczy się nie tylko walki, ale i punktów zapisu, bo w Jedi: Fallen Order musimy znaleźć miejsce do medytacji, dzięki któremu zapiszemy grę i — wedle woli — zregenerujemy życie, Moc i pakiety medyczne. Na szczęście jest ich trochę w świecie gry, bo gdy umrzemy, to tracimy wszystkie punkty doświadczenia i odzyskamy je dopiero po trafieniu tego, kto nas zabił. Podejścia taktycznego zatem nie brakuje i niektóre pojedynki (nawet z grupą szturmowców) trzeba rozgrywać zupełnie inaczej niż metodą duszenia jednego przycisku. Ogromną satysfakcję sprawia np. zepchnięcie kilku wrogów z krawędzi w przepaść za pomocą Mocy. Wygląda to niesamowicie. Eksploracja planety potrafi zająć kilka godzin, jeśli szukacie wszystkich sekretów i skrzyń. Do niektórych fragmentów mapy dostaniemy się dopiero po zyskaniu nowych umiejętności, albo rozwiązaniu zagadki. Towarzyszy nam droid BD-1, który jest kolejnym przykładem na to, że praktycznie każdy droid ze Star Wars ma rzeszę fanów — poczynając od R2D2 i C3PO, przez BB8, aż po BD-1. Szybko budujemy z nim więź, a on odwdzięcza się pakietami medycznymi, hakowaniem innych droidów czy otwieraniem zamkniętych drzwi. Światy, które przyjdzie nam zwiedzić są świetnie zaprojektowane. Raz przemierzamy tropikalną dżunglę, innym razem wysuszoną naturą Ciemnej Strony Dathomirę. Każdy świat jest też na tyle rozległy, że fani eksploracji powinni się czuć dopieszczeni.

Wady

Najgorzej wypada płynność. Konsola dławi się tym tytułem w wielu miejscach. Normą jest doczytywanie rozgrywki (przerwy po kilka sekund), albo zamrożenie ekranu. To nie powinno się dziać w takim tytule. Poza tym w walce zdarza się brak synchronizacji polecenia z pada z akcją Cala. W rezultacie blok może zostać odczytany po kilku sekundach, a na najwyższych stopniach trudności kończy się to kiepsko. Mimo wszystko walka sprawia ogromną frajdę i w dużej mierze pokazuje czym naprawdę był miecz świetlny. Mimo wszystko dla mnie trochę niespójne jest to, że masa szturmowców ma broń energetyczną mogącą odbijać uderzenia klingi miecza. Rozumiem oddział elitarny, ale nie aż tylu zwykłych przeciwników. Źle rozwiązano też kwestię mapy, na której nie można nawet nanieść znacznika. W efekcie trzeba na nią cały czas zerkać, gdy chcemy wrócić na statek lub poszukać sekretów.

Podsumowanie

Jedi: Fallen Order to według mnie najlepsza gra ze świata Star Wars do tej pory. Nawiązuje w pewien sposób do legendarnego Jedi Academy. Szkoda tylko, że jest tak krótka, bo aż prosi się, żeby akcja przeniosła się jeszcze na dodatkową planetę.

Ocena: 9/10

Paweł Jaszczanin

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB