Battlefield V: Słaby singiel, świetne multi!

2018-11-18 20:10:56 (ost. akt: 2018-11-19 13:13:11)

Gry online

  • Goodgame Empire

    Goodgame Empire

    Goodgame Empire to wyśmienita gra strategiczna przygotowana przez GoodGame Studio. Zbuduj własny zamek, stwórz potężną armię i stocz epicką walkę z innymi graczami na dynamicznej mapie świata. Zmiażdż...

  • Goodgame Big Farm

    Goodgame Big Farm

    Wujek George zostawił Ci swoją farmę, niestety w kiepskim stanie. Używając swoich zdolności biznesowych i pomocy sąsiadów, rodziny i przyjaciół możesz zmienić zapuszczone podwórze w piękną i znów prosperującą...

  • Goodgame Poker

    Goodgame Poker

    Goodgame Poker to zupełnie nowe doświadczenie dla graczy. Goodgame Poker łączy wszystkie strategie, umiejętności i frajdę Texas Hold’em z dopasowanymi awatarami i nowym świeżym współczesnym stylem. Zwiększaj...

  • Shadow Kings - The Dark Ages

    Shadow Kings - The Dark Ages

    Zbuduj własne miasto i dbaj o jego mieszkańców! Rozwijaj gospodarkę, zawieraj traktaty handlowe, szukaj nowych zasobów. Pamiętaj, że rosnąca metropolia to łakomy kąsek dla orków, goblinów i troli – broń...

Oprawa graficzna? Piękna

Oprawa graficzna? Piękna

Autor zdjęcia: Paweł Jaszczanin

Podziel się:

DICE, po bardzo przeciętnym Battlefront 2 miał problem. Jak odzyskać zaufanie i udowodnić, że wciąż potrafią tworzyć dobre FPS-y? Udało im się. Mnie kupili, choć nie do końca.

Fabuły mogło nie być

Nie, nie dlatego, że aż tak czekałem na multi. Fabuła jest bowiem jedną z największych bolączek Battlefielda V. Jest krótka, ale nietreściwa. Ponownie otrzymujemy „Opowieści Wojenne”, które zostały podzielone na trzy rozdziały, a całość poprzedzona krótkim zestawieniem scen ze wszystkich rozdziałów, co bardzo cieszy, bo wygląda świetnie. Sam pomysł przedstawienia „cichych bohaterów” II Wojny Światowej uważam za genialny, bo historia czasem zapomina o niewielkich oddziałach, które miały znaczny wkład w zwycięstwo nad Nazistami. Odwiedzamy Afrykę Północną, Norwegię i Prowansję. Nie są połączone fabularnie, a akcja rozgrywa się w 1942, 1943 i 1944 roku. Po raz pierwszy w historii moich potyczek w Battlefield nie chcę jednak wracać do fabuły. Nie tylko ze względu na krótką opowieść, ale też ze względu na jej jakość – o wiele gorszą niż w Battlefield 1.

Multi w Battlefield V


W rozdziale „Pod flagą niczyją” wcielamy się w byłego więźnia, który m.in. wysadza samoloty, wykorzystuje działa przeciwlotnicze, a później staje sam (no może z lekką pomocą) przeciwko armii nieprzyjaciół.
W „Nordlys” wcielamy się w młodą Norweżkę, która infiltruje bazy, ma fajne narty i w zasadzie wygląda bardziej, jak postać z gry sci-fi niż z gry o realnym konflikcie zbrojnym.
„Tyralierzy” pozwalają poprowadzić do zwycięstwa mały oddział żołnierzy, których drogę można opisać – odbijanie punktów na mapie i finał w zamku. To francuscy strzelcy z kolonii, którzy walczyli i ginęli za Francję, choć w zasadzie nigdy w niej nie byli. Zwłaszcza tutaj, w mojej opinii, widać bezsensowność wojny, którą młodzi mężczyźni często postrzegają przez pryzmat chwały na polu bitwy, nierzadko okupionej krwią współtowarzyszy.

W grudniu dostaniemy jeszcze możliwość wcielenia się w Nazistów. Tyle jeśli chodzi o fabułę. Nikomu nie polecam kupna tej gry, jeśli chce zagrać tylko w kampanię. Zwłaszcza ze względu na błędy, których w grze jest sporo.

A skoro o błędach mowa...

Jest ich masa. Wrogowie lewitują, przenikają ściany, a zwłoki tańczą... I nie zdarza się to wcale sporadycznie, a wręcz przeciwnie bardzo często. Powinny znikać wraz z aktualizacjami, ale niesmak pozostaje, bo ma wpływ na rozgrywkę. Nie raz miałem problem z zestrzeleniem zawieszonego w ścianie snajpera. W trybie sieciowym błędów jest mniej, ale również się zdarzają.
Za tragiczne uważam paski nawigacji, które na białym tle są po prostu niewidoczne, a i na ciemnym niezbyt dobrze je widać.

Lewitujący wrogowie w Battlefield V



Najlepszy Battlefield w historii?

Tak i to chyba nie jest zaskoczenie. Zwłaszcza jeśli chodzi właśnie o tryb sieciowy, który jest o niebo lepszy niż w Battlefield 1. I nie mam żadnych problemów z serwerami. Ogólnie, to dobrze znany nam schemat. Uwaga – współpraca to najważniejsza sprawa w Battlefield V!
Jeśli jesteście zgrani, to odczujecie to natychmiast na polu walki. Amunicji jest naprawdę niewiele, a poza tym, że do leczenia służą nam apteczki, to jeszcze nasz towarzysz może nas albo reanimować albo odciągnąć w bezpieczne miejsce i wyleczyć. To niezwykle istotna kwestia w tej odsłonie Battlefield. Dowódca naszego oddziału może też wykorzystywać zdobyte punkty np.. na sprowadzenie na arenę czołgu lub ataku z powietrza.
W końcu poprawiono sterowanie! Ze swobodą możemy się przewrócić na plecy, odrzut broni jest bliski realizmu, a bieganie kończymy małymi wślizgami. Poprawiłbym natomiast minimapę, która w tej edycji wyjątkowo nie przypadła mi do gustu. Lepsza w mojej opinii była mimo wszystko w Battlefield 1. W trybie multi w końcu jest to, czego brakowało mi poprzednio – wpływu na rozgrywkę. Każdy, ale absolutnie każdy, może tutaj dorzucić swoje trzy grosze. Sprawny snajper wyeliminuje nawet najlepszego szturmowca. Do tego dostajemy możliwość – uwaga – budowy małych umocnień. Z drugiej strony nietrudno jest obrócić jakiś budynek w pył. To niezwykle satysfakcjonujące. Balans odczuwamy przy małych, ale też dużych potyczkach.
Czy mimo nastawienia na współpracę można samotnie eliminować wrogów? Oczywiście, ale nie polecam takiego podejścia. Za dobre wyniki otrzymujemy walutę, którą można wydać na modyfikacje. Na szczęście nie ma to olbrzymiego wpływu na walkę, choć trzeba pamiętać, że na razie w grze nie ma mikrotransakcji. Mają zostać włączone po premierze. Tyle że... za prawdziwe pieniądze kupimy jedynie skórki, czyli nic, co miałoby realny wpływ na rozgrywkę! Takie mikrotransakcje, to ja rozumiem.
Tryby gry to:
Podbój (przejmowanie i utrzymywanie flag), Wojna Piechoty (Dominacja, Linia Frontu i Zespołowy DM, czyli mniejsze bitwy i krótsze mecze do 32 graczy na wszystkich mapach) oraz Wielkie Operacje (duże, kilkudniowe konflikty ze zmiennymi zadaniami).
Mapy są świetnie narysowane, zróżnicowane i po prostu ładne. Jest ich osiem. Chciałoby się więcej. W każdym razie znajdziemy na nich różnego rodzaju budynki, podłoże, góry, doliny itd.
Destrukcja otoczenia wygląda, jak zwykle, niesamowicie. Udźwiękowienie przypadło mi do gustu zwłaszcza jeśli chodzi o wybuchy. To kawał naprawdę solidnej roboty.

Tryb multi


Multi w Battlefield V



PS4 jest za słaby

Gram na konsoli PS4, choć zawsze grałem na PC. Różnica między myszką a padem jest gigantyczna, ale nie o tym chcę powiedzieć. Podstawowy PS4 po prostu sobie z tą grą nie radzi. Są przycięcia animacji, o 60 klatkach można pomarzyć, a niektóre tekstury, no cóż... wyglądają żenująco. Na PS4 Pro jest dużo lepiej.

Multi w Battlefield V


Dobra strategia

Battlefield V (przez przynajmniej dwa lata) będzie stale rozwijany, a wszystkie dodatkowe tryby, mapy czy broń dostaniemy... za darmo. Do stycznia gra otrzyma dodatkową zawartość - ostatni rozdział kampanii, poligon czy personalizację maszyn.
Od stycznia do marca do Battlefielda trafi nowa Operacja, misje kooperacyjne i dwa dodatkowe tryby. Od marca zagramy nawet w tryb Battle Royale (pozdrawiam fanów Fotnite).
Reasumując: Battlefield V to gra świetna. Pod względem zróżnicowania terenów, balansu (w końcu) rozgrywki, samej przyjemności ze strzelania i pięknej oprawy graficznej (nie mówię o PS4). Ilość błędów mimo wszystko mnie przytłoczyła, choć liczę na zmiany. Poza tym tryb fabularny naprawdę mógłby dla mnie w tym roku nie istnieć.

Ocena: 8/10

Paweł Jaszczanin

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB