Tekken wraca na tron króla bijatyk

2017-06-19 14:50:00 (ost. akt: 2017-06-19 14:51:04)

Gry online

  • Goodgame Empire

    Goodgame Empire

    Goodgame Empire to wyśmienita gra strategiczna przygotowana przez GoodGame Studio. Zbuduj własny zamek, stwórz potężną armię i stocz epicką walkę z innymi graczami na dynamicznej mapie świata....

  • Goodgame Big Farm

    Goodgame Big Farm

    Wujek George zostawił Ci swoją farmę, niestety w kiepskim stanie. Używając swoich zdolności biznesowych i pomocy sąsiadów, rodziny i przyjaciół możesz zmienić zapuszczone podwórze w piękną...

  • Goodgame Poker

    Goodgame Poker

    Goodgame Poker to zupełnie nowe doświadczenie dla graczy. Goodgame Poker łączy wszystkie strategie, umiejętności i frajdę Texas Hold’em z dopasowanymi awatarami i nowym świeżym współczesnym...

  • Shadow Kings - The Dark Ages

    Shadow Kings - The Dark Ages

    Zbuduj własne miasto i dbaj o jego mieszkańców! Rozwijaj gospodarkę, zawieraj traktaty handlowe, szukaj nowych zasobów. Pamiętaj, że rosnąca metropolia to łakomy kąsek dla orków, goblinów i...

Autor zdjęcia: Namco Banai

Podziel się:

„Tekken 7” nie jest najlepszą grą roku. Jest za to najlepszą od lat bijatyką, jaka pojawiła się na rynku. O tym, dlaczego tak jest, przeczytacie w naszej recenzji najnowszej odsłony tej kultowej serii.

Jeżeli jakąś serię gier można nazwać kultową, to na pewno będzie nią „Tekken”. W latach 90. XX wieku gry z tej serii stały się synonimem bijatyk.

Trudno jest mi zacząć recenzję jej siódmej odsłony bez osobistej wycieczki do ostatniej dekady XX wieku, kiedy to z kumplami spotykaliśmy się, przy jedynej konsoli w bloku, na wielogodzinne sesje z „Tekkenem 3”. W ten sposób spędziłem chociażby ostatniego sylwestra starego milenium. Później moje drogi z „Tekkenem” się rozeszły — nadal grałem trochę w kolejne odsłony gier, ale już mniej, ponieważ zająłem się w życiu innymi rzeczami. Dlatego teraz, kiedy siadam do „Tekkena 7”, mam w głowie tylko jedno pytanie: czy będzie tak jak w 1999 roku?

Pierwsza rzecz, która mnie ucieszyła, to opcja Jukebox, w której możemy wybrać sobie ścieżkę dźwiękową z poprzednich części. Dlatego od razu ustawiłem sobie muzykę z „Tekkena 3”. Mała rzecz, a jednak cieszy. Jeżeli chodzi o tryby, to mamy do wyboru tryb fabularny, klasyczny Arcade Mode, VS Battle (gra offline dla dwóch graczy), trening i Treasure Battle. Ten ostatni jest właśnie najciekawszą nowością. Przypomina klasyczne Arcade, ale zamiast punktów zdobywamy skrzynki z elementami ubioru, które możemy wykorzystać przy zabawie w przebieranie naszych zawodników. Niektóre z tych elementów są naprawdę szalone: kaczki, prysznic czy maski płetwonurków. Zdobywanie kolejnych skrzynek potrafi wciągnąć na kilkanaście walk. Jeżeli chodzi o tryb fabularny, to jest on zaskakująco dobry. Przeprowadza graczy przez zawiłą historię konfliktu rodu Mishima, która opowiedziana jest z punktu widzenia dziennikarza. Kolejne przerywniki filmowe wprowadzają graczy w bardzo skomplikowaną, jak przystało na japońskie fabuły, historię.




Przy okazji oczywiście uczymy się walczyć — jeżeli nigdy wcześniej nie mieliście okazji do gry w „Tekkena”, będzie to dla was najlepszy samouczek. Bo „Tekken” to zupełnie inny system walki niż recenzowana przed tygodniem gra „Injustice 2”. W Turnieju Żelaznej Pięści walczymy w trzech wymiarach, możemy poruszać się w głąb areny. Wymusza to zupełnie inne myślenie o samej walce i daje nam większy asortyment unikania ciosów niż same bloki. Kolejną róż- nicą jest to, że każdy przycisk to uderzenie inną ręką i nogą. Dzięki temu, w bardzo łatwy sposób zmieniając kierunek, możemy wyprowadzać skomplikowane kombinacje ciosów. W „Tekkenie 7” najpiękniejsze jest to, że nawet całkowity nowicjusz przypadkowo może zrobić nam takiego combosa, że z wrażenia będziemy zbierać szczękę z podłogi. Oczywiście nie oznacza to, że jest to gra prosta i nie wymaga taktyki. Jeżeli walczymy z dobrym graczem, to musimy uczyć się jego techniki walki, a także znać słabe strony wybranej przez niego postaci. Bo „Tekken” to gra stworzona do potyczek z żywym przeciwnikiem, wtedy odkrywamy wszystkie jej uroki. Walki są spektakularne, dynamiczne i pełne zwrotów akcji.



W siódemce, dzięki opcji Rage, która pojawia się w momencie, kiedy mamy tylko 30 proc. energii, przez wyprowadzony supercios możemy całkowicie odwrócić losy pojedynku. Dlatego najważniejsze są tryby online, kiedy to możemy mierzyć się z innymi graczami z całego świata. Mamy do wyboru mecz rankingowy, pojedynek i turnieje. Gra się w każdym z nich naprawdę dobrze, a walki potrafi ą ukraść nam kilka godzin. Niestety cały czas zdarzają się problemy z matchmakingiem i i prawdopodobnie z każdym kolejnym patchem będzie znacznie lepiej. Jak każda gra sieciowa, „Tekken 7” potrzebuje trochę czasu na zoptymalizowanie rozgrywki. Graficznie prezentuje się solidnie, gra nie ma zwolnień animacji.

Czy, grając w „Tekkena 7”, poczułem się jak w roku 1999? Jak najbardziej, to wielki powrót króla bijatyk na rynek. Najlepszy „Tekken” od lat i najlepsza z bijatyk, w jaką grałem od bardzo dawna. Idealna zabawa przez sieć. Tak więc do zobaczenia na ringu.

Michał Krawiel
m.krawiel@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB